Górny Śląsk - turystyka i rekreacja - warto zobaczyć - PRUDNIK: ŚRÓDMIEŚCIE

ŚRÓDMIEŚCIE PRUDNIKA

HISTORYCZNA MOZAIKA

Gdy w połowie XIII wieku kształtował się układ ulic Prudnika, w oczywisty sposób zastosowano model typowy dla średniowiecza. Prostokątny rynek otaczała siatka prostopadle wytyczonych ulic, szachownicę tę zaś wpleciono w okrąg murów obronnych. Z biegiem stuleci - choć miasto pustoszyły wojny i pożary - niewiele się zmieniało. Dopiero w połowie XIX wieku zdecydowano o rozebraniu murów; wówczas miasto na północy straciło swój dotychczasowy charakter, na południu - zachowało nieco średniowiecznego ducha. Centrum Prudnika mocno ucierpiało w czasie II wojny światowej, później zaczęło się rozbudowywać, przez co powstała prawdziwa mozaika stylów i epok. Dziś jest tutaj wszystko: rejony przemysłowe, osiedla domków jednorodzinnych, dziewiętnastowieczne kamienice i Wieża Woka z drugiej połowy XIII wieku. Swoje Eldorado mają w Prudniku archeolodzy.

Tylko pięć stanowisk wystarczyło naukowcom pracującym jesienią 2010 roku w miejscu dawnego zamczyska, by odkryć całą masę historycznych pamiątek obejmujących gliniane, szklane, fajansowe i kamionkowe naczynia, piecowe kafle, gwoździe, haki, ścinki skór czy kości zwierząt. Przedział wiekowy znalezisk to 1000 lat historii: od wieku X do XX. Nie inaczej jest z zabytkami, które Prudnik ma na powierzchni ziemi. Pamiątką po stuleciach czeskiego panowania jest barokowa figura świętego Jana Nepomucena z 1733 roku. Rzeźbę umieszczono na okazałej kolumnie, tablica  na cokole upamiętnia fundatorów pomnika. Świętemu kapłanowi z Pragi towarzyszą na monumencie dwa wyobrażenia aniołów wyrzeźbione w piaskowcu. Zostały one dodane trzy lata po ustawieniu postaci Jana Nepomucena. Kolumna miała chronić miasto przed suszą oraz powodzią - zgodnie ze specjalnością patrona.

kuchnia śląska

 

GOTYK, NEOGOTYK, BAROK, KLASYCYZM

Nieopodal zobaczymy inną - starszą o ponad 40 lat - kolumnę. Postać Matki Bożej z Dzieciątkiem przypominać ma ofiary epidemii dżumy, która nawiedziła Prudnik w roku 1624. Dzieło wykonano z marmuru oraz piaskowca, Maryi na pomniku również towarzyszą aniołowie. Na rynku jest jeszcze jeden barokowy zabytek: fontanna z 1696 roku zwieńczona postacią dwugłowego orła. W basenie z piaskowca antyczni siłacze (atlanci) trzymają ogromną muszlę, z której wyłania się królewski ptak, nad nim z kolei umieszczono pokaźnych rozmiarów koronę. Fontanna najprawdopodobniej miała być symbolem bogactwa miasta i - za sprawą wielokulturowej symboliki - przynosić mu prestiż. Między zabytkowymi pomnikami znajduje się prudnicki ratusz. Obiekt taki (choć drewniany) miasto posiadało już w średniowieczu, kolejne przebudowy miały miejsce w latach 1655, 1690 i 1779. Ostatnia z inwestycji nadała budowli obecny kształt: z klasycystyczną wieżą wznoszącą się 63 metry nad poziom rynku. Ratusz ma także sporo elementów barokowych, mieści się tam Urząd Stanu Cywilnego oraz magistrackie biura.

Baroku w Prudniku jest zresztą całkiem sporo: na przykład przy ulicy Zamkowej (domy z numerami 1, 4 oraz 5), gdzie wyglądające dziś na mieszczańskie kamienice pełniły w przeszłości role browaru czy gospody. Budownictwo średniowieczne odnajdziemy przy Sobieskiego (fragment elewacji domu pod numerem 14). Neogotyk reprezentują budowle przy ulicy Batorego (4, 6, 23, 24), styl klasycystyczny zastosowano przy projektowaniu domów na Ratuszowej oraz Sobieskiego. Warto zapuścić się więc w jedną z sześciu wychodzących od rynku ulic, by obejrzeć architektoniczny kalejdoskop.


 

PRUDNICKIE WIEŻE

Choć pod względem wartości historycznej z Wieżą Woka w Prudniku nic nie jest w stanie wygrać, mamy tu jeszcze kilka ciekawych pamiątek ze średniowiecza: z czasów, gdy miasto miało dwie bramy. Z bramy Nyskiej (zwanej także Górną) nie zostało do dzisiejszych czasów nic, mamy za to wieżę Bramy Dolnej przy ulicy Stefana Batorego.  Wieża wzniesiona została w XV wieku (w dokumentach pierwsze zapiski na jej temat pochodzą z roku 1481). Dwie niższe kondygnacje budowli wzniesiono na planie kwadratu, trzecia, najwyższa powstała na planie ośmioboku. Obiekt wieńczy charakterystyczny dla średniowiecza krenelaż: kuliście ustawiony rząd zębatych osłon dla łuczników broniących miasta. Dziś wieża Bramy Dolnej wydaje się być wrośnięta w okoliczne kamienice; dodaje to zresztą całemu zespołowi ogromnego uroku. Jest jeszcze arsenał, w którym mieści się Muzeum Ziemi Prudnickiej.

Spotkanie z prudnicką historią i architekturą to jedynie szczyt lodowej góry w ofercie, którą najbliższa okolica ma dla turysty. W Parku Miejskim na amatorów przyrody czeka dąb liczący sobie 400 lat, niedaleko stąd do miejsc, gdzie mieszkają bobry. Jest sporo zabytków poprzemysłowych z fabryką włókienniczą na czele, jest cmentarz żydowski i niezliczone kapliczki przydrożne. Obejrzeć można dziewiętnastowieczną willę miejscowej rodziny przemysłowców o nazwisku Fränkel – w domu tym mieści się dziś Centrum Kultury. Nade wszystko zaś tuż za miastem (na południowy zachód) zaczyna się górski park krajobrazowy. Niedaleko stąd na Biskupią Kopę położoną 890 metrów nad poziomem morza - najwyższe wzniesienie Gór Opawskich czy na Srebrną Kopę (785 metrów). Położona najbliżej Prudnika część Gór Opawskich jest doskonale przygotowana do obsługi ruchu turystycznego. Ma gęstą sieć dobrze oznakowanych szlaków, nietrudno znaleźć wieże widokowe otwierające imponujące perspektywy.

Prudnickie śródmieście ma jeszcze jeden tyleż ciekawy, co romantyczny zabytek. To odkryta przy ulicy Jana III Sobieskiego dawna studnia, która – po ocembrowaniu – uzyskała nowy, współczesny wymiar. Z tym punktem poboru wody wiąże się legenda opowiadająca o miłości z nieszczęśliwym zakończeniem. Żyjący przed wiekami Wawrzyk kochał się z wzajemnością w niejakiej Wiewiórze (nazwanej tak z powodu rudych włosów). Rudzielec jednak – nie wiadomo dlaczego – na męża wybrał sobie kogoś zupełnie innego. Po latach nieszczęśliwa mężatka zwierzyła się dawnemu ukochanemu, iż bardzo żałuje swojej decyzji i chciałaby w jakiś sposób upamiętnić skrywane uczucie do Wawrzyka. Para uradziła więc, iż mężczyzna wykopie studnię, która będzie symbolem ich miłości. W pocie czoła Wawrzyk wykonał swoje zadanie, Wiewióra zaś często chodziła po wodę w to właśnie miejsce wspominając kochanka sprzed lat. Zakochanych z Prudnika upamiętniono za pomocą metaloplastyki. Wawrzyk siedzi zadumany na swojej studni, Wiewióra zaś skromnie stanęła pod ścianą pobliskiego budynku.

Strona wykorzystuje pliki cookies