OPUSZCZONA
FABRYKA
Największym
zabytkiem industrialnym powiatu tarnogórskiego
jest fabryka celulozy i papieru, znajdująca się
w małym miasteczku Kalety. Położona jest
niedaleko centrum, przy ulicy Fabrycznej i
Powstańców Śląskich. Trudno jej nie
zauważyć, gdyż komin zakładu góruje nad
miasteczkiem, a sam obiekt jest bardzo
charakterystyczny. Spoglądając na fabrykę od
razu rzuci nam się w oczy, jej fatalny stan
dzisiejszy. Niektóre jej części możemy
spokojnie nazywać ruinami. Trzeba sobie
uświadomić, iż w przeszłości był to jeden z
największych zakładów tego typu w Polsce, a
zaraz po drugiej wojnie światowej kaletańscy
specjaliści na nowo budowali przemysł
papierniczy w naszym kraju. W najgorszym stanie
jest oddział celulozowni, który uległ już
zupełnemu zniszczeniu przez co grozi zawaleniem.
Inne części wcale nie mają się lepiej i
większości są opuszczone. Fabryka już nigdy
nie wyprodukuje ani grama papieru, który
definitywnie zaprzestała wytwarzać w 2008 roku. |

Ruiny Celulozowni |
| Wnętrza fabryki w
większości są opuszczone, dlatego też
praktycznie nic się w nich nie ostało. Jednak
sam zakład jako kompleks wielu budynków ma
zupełnie inną wartość. Można podziwiać tu
dawną architekturę industrialną. Większość
budynków była sukcesywnie przebudowywana.
Dlatego do dzisiejszych czasów przetrwało
niewiele budowli pamiętających początki
istnienia zakładu. Niemniej jednak można tu
znaleźć kilka perełek. Wchodząc na zakład
głównym wejściem, niemal od razu możemy
zauważyć mały budynek. Jest to dawna siedziba
dyrekcji, powstała jeszcze w XIX wieku.
Ciekawostką jest fakt, że zachowała się
praktycznie w niezmienionej formie przez ponad
100 lat. Budynek swoją pierwotną rolę pełnił
do lat 30-tych ubiegłego wieku. Później
zorganizowano tutaj zakładowe laboratorium,
które działało do końca istnienia zakładu.
Naprzeciw starej siedziby dyrekcji przetrwała
jedyna oryginalna ściana pierwszego budynku
papierni, który wybudowano w 1899 roku. Cała
reszta oddziału została wielokrotnie
przebudowana, dlatego ściana ta jest jednym z
ciekawszych obiektów jakie możemy spotkać na
zakładzie. |
| |

Ruiny Celulozowni |

dawna siedziba dyrekcji |

Ruiny Celulozowni |
| |

magazyn z 1899 roku |

oryginalna ściana budynku papierni z 1899 roku |

Ruiny Celulozowni |
| |
 |
 |
|
|
JAK
PO WOJNIE
Tuż
za papiernią, pojawia nam się niepozorna hala
pochodząca również z 1899 roku, od zawsze
pełniła rolę magazynu. Niestety zawalił się
już tutejszy dach, który był wpisany do
rejestru zabytków. Idąc dalej w kierunku ruin
celulozowni możemy napotkać na mały bardzo
zniszczony budynek, mieszczący się tuż przy
ulicy fabrycznej. Jego powstanie datujemy na rok
1790, a więc prawie 100 lat wcześniej od
powstania fabryki celulozy. Został wzniesiony
przez Johana Ferdynanda Koulhassa. Ów
przedsiębiorca, kuźnik i prekursor nowoczesnego
hutnictwa na Śląsku, zorganizował w nim
fabrykę noży, łyżeczek, widelców i guzików.
Dla fabryki papieru pełnił rolę jednego z
licznych magazynów. Niestety obiekt był też
kilkakrotnie przebudowany. Mimo tego, część
frontowej ściany jest niezmieniona od samego
początku jego istnienia. |
 |
Z ciekawostek wynotować
trzeba, że na terenie fabryki istnieją jeszcze
pozostałości po koncernie Natronag (1918-1945).
Na szczycie szybu windowego papierni, możemy
znaleźć przepięknie wkomponowany znak firmowy
ówczesnej spółki. Jej nazwa została zaś
uwieczniona, na murze tutejszej kotłowni. Mimo
iż napis w okresie PRL został pieczołowicie
zamalowany, dzisiaj przebił przez farbę i znów
dane nam jest go oglądać.
Na terenie Kaletańskich Zakładów Celulozowo
Papierniczych jest jeszcze jedno miejsce godne
uwagi - nieczynny od 1991 roku oddział
celulozowni. Warzono tutaj celulozę, z której
powstawał papier. Co prawda oddział jest
najstarszym, bo wybudowano go 1884 roku, na
próżno szukać tu aż tak sędziwych budynków.
Większość została przebudowana, nie mniej
jednak jest to zabudowa w większości
pochodząca jeszcze z przed II Wojny Światowej.
Nie byłoby w tym nic szczególnego, gdyby nie
jej stan dzisiejszy. Celulozownia jest
najsmutniejszym i zarazem najstraszniejszym
miejscem fabryki. Są to właściwie ruiny
budynków, które stanowią symbol upadku
zakładu. Już dla samego oglądania oddziału
potrzeba mocnych nerwów. Zawalone dachy i mury,
mnóstwo zalegających cegieł, wybite szyby w
oknach, o to co możemy tutaj zastać.
Większość zabudowań wygląda jakby przed
chwilą przeżyły bardzo silny nalot bombowy. Z
niektórych budynków pozostał już tylko
żelbetonowy szkielet.
|
| |

Budynek fabryki Johanna Ferdynanda Koulhaasa z
1790 roku |

ślady Natronagu |

ślady Natronagu |
| |
 |
 |
 |
|
HISTORIA
Budowniczym
zakładu był Hrabia Guido Henckel von
Donnersmarck, właściciel licznych hut i kopalń
oraz wspaniałej rezydencji w Świerklańcu. Jako
lokalizację wybrał Kalety z kilku przyczyn.
Wioska ta znajdowała się wśród bujnych
lasów, więc podstawowego środka produkcji.
Poza tym przepływa tędy rzeka Mała Panew,
która mogła dostarczać wodę i odbierać
ścieki produkcyjne. Dodatkowo hrabia posiadał w
Kaletach własny tartak. Fabryka celulozy
powstała w 1884 roku. By zwiększyć jej
rentowność postanowiono produkowany surowiec
przetwarzać na miejscu. Dlatego już w 1899 roku
wybudowano papiernię, gdzie początkowo
zainstalowano dwie maszyny papiernicze. W 1900
roku fabrykę przekształcono w spółkę
akcyjną, by mogła wejść w konsorcjum z
podobną sobie fabryką w Dąbiu pod Szczecinem. |

lata sześćdziesiąte |
| W
1918 roku konsorcjum zostało przejęte przez
niemiecki koncern Natronag. Rok 1922 przynosi
kolejne zmiany, Kalety stają się częścią
nowo powstałego Państwa Polskiego. Wtedy też
rozpoczął się okres największego prosperity
zakładu. Jedną z najważniejszych dat jest 1925
rok, wtedy uruchomiono tutaj workownię, nieco
później zakupiono największe i
najnowocześniejsze maszyny papiernicze, jakie
znajdowały się ówcześnie w Polsce. Liczne
inwestycje sprawiły, że przed Drugą Wojną
Światową fabryka wytwarzała 9,6% całej
produkcji papieru oraz 20,1% celulozy w naszym
kraju. Była też największym krajowym
producentem papierów natronowych. Najtrudniejsze
chwile zakład przeżył pod koniec wojny. W 1945
roku uciekający stąd Niemcy popalili fabrykę,
dodatkowo przelatujące samoloty zrzuciły na
nią kilka bomb zapalających. Tylko dzięki
natychmiastowej i brawurowej akcji gaśniczej
pracowników, zakład nie spłonął
doszczętnie. Mimo tego odbudowa trwała aż do
1946 roku. Po roku 1945 zmienił się ustrój,
który nie był już tak przychylny dla
kaletańskiej fabryki. Odgórne decyzje,
pozbawiły ją większych inwestycji. Powstały
nowe większe zakłady w Świeciu i Ostrołęce,
które przejęły prym w krajowej produkcji
papieru. Rozpoczął się czas, gdy na barkach
zakładu powstało prawie całe tutejsze
miasteczko. Wszystkie większe osiedla,
przedszkole, żłobek, technikum, dom kultury,
stadion, ośrodek sportowy i wiele innych,
zostały wybudowane przez Kaletańskie Zakłady
Celulozowo Papiernicze. Niestety, niedostateczna
ilość inwestycji w park maszynowy doprowadziła
do powolnego upadku fabryki oraz sukcesywnego
spadku jej produkcji. Gdy nastały przeobrażenia
gospodarcze roku 1989 roku, przestarzały zakład
nie mógł już ich wytrzymać. W 1991 roku
zamknięto oddział celulozowni, a w 1994
ogłoszono upadłość fabryki. |
| |

lata czterdzieste |

lata sześćdziesiąte |

lata siedemdziesiąte |
|
|

Aż dziw bierze, że nikt nie wykorzystał tego
pejzażu dla zrobienia jakiegoś filmu wojennego.
Miejsce to powinno się zobaczyć głównie po
to, by zrozumieć co może się stać z prężnie
działającą fabryką w ciągu kilkunastu lat.
DO WNĘTRZ BUDYNKÓW ABSOLUTNIE NIE WOLNO
WCHODZIĆ. Grożą zawaleniem co stanowi
ogromne niebezpieczeństwo, nawet dla życia. Nie
trudno zauważyć tu samoistnie odpadające od
muru cegły, czy nawet całe jego fragmenty.
Dlatego też, samo oglądanie z zewnątrz
zniszczonych zabudowań, jest wystarczającym
doznaniem.

WIDOK Z SATELITY

PLAN SYTUACYJNY

POBIERZ
KARTKĘ Z PRZEWODNIKA DO WYDRUKU - możesz ją
zabrać ze sobą na wycieczkę

TAK
NA UCHO...
Kaletańskie Zakłady Celulozowo Papiernicze są
postawione w stan likwidacji od 2002 roku.
Dzisiaj na terenie zakładu działa kilka
drobnych spółek, w których pracuje około 100
osób. Trzeba sobie uświadomić, iż w latach
świetności zakładu w jej murach zatrudnienie
znajdowało tutaj prawie 2000 pracowników.
Oddział papierni, makulaturowni, celulozowni,
kotłownia, turbinownia i kilka magazynów są
całkowicie opustoszałe. Fabryki z roku na rok
jest coraz mniej. Jej majątek jest zaś
sukcesywnie wysprzedawany, by pokryć dość
znaczne zadłużenie. Poza tym, jeszcze całkiem
niedawno grupki ludzi rozkradały ją wybierając
wszystkie elementy, które można odsprzedać
jako złom, łącznie z częściami zbrojeń
budynków. Patrząc na to w jakim tempie znikają
mury starej fabryki i jak szybko niszczeją
wydaje się, że za kilka lat nie będzie już
czego w Kaletach podziwiać.
|
REKLAMA NA TEJ
STRONIE
Autorem tekstu oraz zdjęć
poświęconych Kaletańskim Zakładom Celoluzowo
Papierniczym jest Łukasz Skop;
w sprawie reklamy na niniejszej stronie należy
kontaktować się bezpośrednio z Autorem pisząc
na adres:
prince86-86@o2.pl |
|