TYLKO
DLA ORŁÓW
Trudno
miejsce to nazwać dostępnym: dojazdu samochodem
lepiej nie próbować, bo i leśna droga nie jest
szczególnie przyjazna, i leśnicy - prowadzący
tu liczne prace wycinkowe - nie są do
łamiących zakaz nastawieni pozytywnie. Czasem
tolerują pojazd fotografa z dużą ilością
sprzętu, choć i to wymaga umówienia
telefonicznego. Z łatwością dotrą do celu
rowerzyści, kierując się pomarańczowymi
znakami od rynku w Miasteczku Śląskim, przez
zalew Nakło - Chechło i Żyglin. Trasa liczy
ponad 13 kilometrów - wytycza ją niemal 200
znaków. Można wybrać wędrówkę pieszą: z
zalewu lub od drogi 908. Mamy wówczas do wyboru
albo Stuletnią Drogę - od stacji uzdatniania
wody Bibiela liczącą około dwóch kilometrów
(trudniej na koniec znaleźć kopalnię), albo
nieco dłuższą - Szyndrosem. |
 |
| W zamian otrzymujemy
wszystko, co las może dać najlepszego -
przepiękny pejzaż, kontakt z naturą i liczne
bonusy: a to widok paśnika dla jeleniowatych, a
to efektowną hubę. W okolicy sporo się dzieje,
na północy - zachód od kopalni mamy jedną ze
szkółek leśnych, w sezonie wycinkowym w wielu
miejscach napotkamy dopiero co ścięte pnie. W
lesie dominują świerk i sosna, choć są też
brzozy, graby, dęby, buki a także lipy -
niektóre bardzo stare. To wymarzone miejsce dla
grzybiarzy oraz miłośników leśnego ptactwa.
Na wycieczkę do Pasiek warto więc zarezerwować
sobie więcej czasu i po prostu powłóczyć się
po okolicy. Warto trzymać się - nawet pieszo -
szlaku rowerowego: poprowadzono go tak, by
turysta nie ominął niczego ciekawego. Czasem
droga wiedzie przez prowizoryczną kładkę i
można zabłocić buty, czasem dają się we
znaki komary, bo okolica jest podmokła. |
| |
 |
 |
 |
| |
 |
 |
 |
| |
 |
 |
 |
|
 |
STULETNI BIUROWIEC
Zatopiona
kopalnia Bibiela - Pasieki to bez wątpienia
miejsce magiczne. Można tu być sto razy -
otoczenie wciąż prezentować będzie się nam
inaczej. Letnim porankiem przy ziemi snuje się
tajemnicza mgła, ostre wiosenne słońce
wydobywa z wody jasne rozbłyski, zimą las
wygląda jak z bajki braci Grimm. I jak w bajce z
ziemi wyłaniają się dziwne konstrukcje. To
pozostałości biurowca, w którym przed wiekiem
wystawiano faktury dla całej Europy. Kopalnia
była jednym z licznych przedsięwzięć
przemysłowca Hugo I Henckel von Donnersmarcka z
linii siemianowickiej; zanim jednak zakład w
1891 osiągnął pełną moc produkcyjną, stary
Hugo od roku już nie żył. Formalnie pracowały
tu dwie kopalnie - "Szczęście Flory"
(wydobywająca rudy cynku i ołowiu) oraz
specjalizująca się w rudzie żelaza
"Bibiela". |
| Faktycznie jednak obie
kopalnie znajdowały się pod jednym zarządem,
pracowała tu ta sama, licząca 700 osób załoga
- zmieniając stanowiska pracy w obu zakładach
jeśli zaszła taka potrzeba. W okolicy
wydrążono wiele szybów, choć nisko
zalegające pokłady nie wymagały prac
głębinowych - funkcjonowała na przykład
sztolnia schodząca stopniowo na głębokość 90
metrów. Od samego początku były problemy z
wodą, by im zaradzić sprowadzono liczne,
supernowoczesne pompy - obsługiwali je
specjalnie wyszkoleni pracownicy. To właśnie
oni byli ostatnimi ludźmi, którzy w pośpiechu,
gonieni przez wodę opuścili kopalnię w czasie
dramatu 17 czerwca 1917 roku. Do końca
obsługiwali maszyny, które powierzono ich
pieczy. Ewakuację ułatwiła konstrukcja
zakładów - bez pionowych szybów. |
 |
|
 |
 |
 |
|
 |
 |
|
KOPALNIA
POD WODĄ
To co
widzi odwiedzający dawną kopalnię jest
opowieścią o odwiecznej walce człowieka z
przyrodą. Próba wyrwania spod ziemi naturalnego
bogactwa - choć przez niemal 30 lat udana -
zakończyła się klęską. Natura odebrała co
swoje i do dziś włada terenem tym
niepodzielnie. Zaraz po katastrofie podejmowano
liczne próby osuszenia wyrobisk, udało się
jedynie odzyskać część podziemnego
wyposażenia. W miejscu, gdzie niegdyś
prowadziła droga pod ziemię jest dziś
malownicze jeziorko, bloki betonu dawnych
budynków zarosły wszelaką roślinnością. Na
tablicy informacyjnej przy leśnym stoliku
zobaczyć można archiwalne fotografie kopalni
oraz poczytać o jej historii. Zwiedzać rejon
kopalni można całymi godzinami odkrywając
wciąż nowe oczka wodne i podziwiając
nieprawdopodobnie piękne leśne widoki. |
 |
| Tylko tyle zostało po
bogatych planach. Kiedyś do Miasteczka
Śląskiego prowadziła stąd linia kolejowa,
otoczenie przypominało dziesiątki innych,
dziewiętnastowiecznych zakładów przemysłowych
Górnego Śląska, nad szybami unosiły się
dźwięki pracujących maszyn i głosy setek
ludzi pracujących przy wydobyciu. Bibiela nie
tylko pokazuje siłę oraz bogactwo przyrody -
jest także lekcją pokory wobec natury.
Wystarczyły dwie godziny, by dziesiątki lat
ludzkiej pracy zamienić w kilka małych,
leśnych jeziorek. Fascynująca historia
zatopionej kopalni ma swoich wielbicieli - w
Miasteczku Śląskim i nie tylko: takich jak
Dawid Szurgacz wytyczający trasę rowerową i
promujący to miejsce. Może i Państwo
dołączycie do ich grona? |
| |
 |
 |
 |
| |
 |
 |
 |
| |
 |
 |
 |
|
|

ZOBACZ FILM "PRZYRODA I
CZŁOWIEK"

WIDOK Z SATELITY

PLAN SYTUACYJNY

POBIERZ
KARTKĘ Z PRZEWODNIKA DO WYDRUKU - możesz
ją zabrać ze sobą na wycieczkę

TAK
NA UCHO...
Zalane wodą stare wyrobisko nie
jest miejscem bezpiecznym: jeśli wybierzemy się
tam z dziećmi, musimy zapewnić im ciągłą
opiekę. Ponieważ brzeg bywa gliniasty, dorośli
też powinni uważać. Nie jest to także
odpowiednie miejsce do kąpieli.
|
|