Górny Śląsk - ciekawe obiekty - warto zobaczyć - BYTOM: SUCHOGÓRSKI LABIRYNT SKALNY

SUCHOGÓRSKI LABIRYNT SKALNY - BYTOM

JAK ZROBIĆ LABIRYNT

Jeśli wierzyć statystykom, las zajmuje jedną piątą powierzchni Bytomia. Bytom jednak jest miastem skomplikowanym i tabelki z procentami rzadko odzwierciedlają tu prawdziwy obraz sytuacji. Przed wiekami miasto otaczała puszcza, z relacji odnotowanych przez historyka górnictwa, Józefa Piernikarczyka wiemy jednak, że już w drugiej połowie XVI wieku narzekano na zbyt małą ilość drzew w okolicach Bytomia. Z tego właśnie powodu surowiec był sprowadzany z dalej położonych miejscowości. Ale leśne historie z Bytomia są o tyle skomplikowane, że las tu czasem odrasta – tak właśnie stało się w dzielnicy Sucha Góra. Choć początek osady datuje się na druga połowę XVIII wieku, w ziemi kopano tutaj od niepamiętnych czasów - co najmniej od wieku XV. Owa góra pierwotnie zwana była zresztą „żelazną” - od rud, które w zamierzchłych czasach ludzie tutaj wydobywali.

Suchogórska ziemia była jednak przede wszystkim źródłem surowców budowlanych – żwirów, piasków, glinek (w tym także ogniotrwałych), limonitu czyli scalonych związków żelaza, przede wszystkim zaś – kamienia dolomitowego. Podczas gdy w pobliskich Tarnowskich Górach czy Bytomiu kwitło prawdziwe górnictwo srebra, rud cynku czy ołowiu, później zaś – węgla kamiennego, Sucha Góra tradycyjnie dostarczała surowców do budowy domów. Kopacze podążający za dolomitową skałą nie musieli schodzić głęboko pod ziemię, wystarczyło zrobić niewielką odkrywkę. Później kilkumetrowej głębokości wyrobisko wydłużano w takim kierunku, w jakim szło złoże. Oddzielne trasy wyznaczały ciężkie wozy konne transportujące urobek, później ich rolę przejęły ciężarówki. W taki sposób powstały liczne i długie doły przecinające się w wielu miejscach – mamy więc odpowiedź na pytanie skąd się wziął labirynt.


PIECHURZY I ROWERZYŚCI

Najintensywniej wydobywano tutaj skarby ziemi w pierwszej połowie XX wieku, nieco później Sucha Góra zasłynęła z głośnych eksplozji materiałów wybuchowych, którymi socjalistyczne przedsiębiorstwo torowało sobie drogę do dolomitowej skały. Ponoć właśnie z powodu tych wybuchów w Suchej Górze nie budowano domów wyższych niż czteropiętrowe, ciągłe wstrząsy mogły bowiem grozić zawaleniem budowli. Gdy pod koniec wieku skończyło się wydobycie, okolica zazieleniła się, bo przyroda natychmiast zagospodarowała miejsca opuszczone przez człowieka. To właśnie jest Suchogórski Labirynt Skalny. Specjaliści od pieszych wędrówek szacują, iż po Labiryncie spaceruje się od dwóch do trzech godzin. Słowo „spacer” nie zawsze jest dobrym określeniem; jeżeli komuś zależy na mocniejszych doznaniach, może wdrapywać się na całkiem spore górki. Jak by jednak nie było, do dyspozycji mamy niemal 20 hektarów niezwykłych terenów zielonych, gdzie – jak za rękę – prowadzeni jesteśmy ścieżką przez widowiskowe tunele wyrobisk. Nuda nam nie grozi: oferta wąwozów, pagórków, jarów i parowów jest naprawdę bogata, zwłaszcza że przez większość dnia panuje tu lekki półmrok nadający otoczeniu bajkowy wymiar. Można co jakiś czas wdrapać się na wzniesienie, by zyskać nową perspektywę. Niewiele to jednak pomaga w pokonaniu labiryntu, bo roślinność skutecznie blokuje chęć spojrzenia gdzieś dalej.

Z góry łatwiej jednak wypatrzeć ślady dawnych umocnień militarnych w postaci kochbunkrów z charakterystycznymi kopułami. Aby pokonać terenową łamigłówkę trzeba albo śledzić znaki czerwonego szlaku, albo wykazać się cierpliwością. Łatwiej jest rowerzystom, którzy w suchogórskich górkach i dołkach odkryją własny rodzaj satysfakcji.  Wejście od strony ulicy Obrońców Westerplatte wyposażone jest w niewielki parking. W orientacji pomoże nam plan labiryntu umieszczony na tablicy z opisem obiektu – to początek ścieżki dydaktycznej. Podobna tablica znajduje się przy wejściu od ulicy Prywatnej, tam mamy dodatkowo tradycyjną śląską kapliczkę z figurą Maryi. Punkty wejściowe wzbogacono o ławki oraz kosze na śmieci.


 


 


 

PRZYRODA, PRZYRODA, PRZYRODA

Od 2008 roku obszar ten posiada status zespołu przyrodniczo krajobrazowego. Rzeczywiście – krajobraz odkrywek dolomitowego kamienia został tutaj zachowany w całkiem niezłym stanie, przyroda również ma wiele do zaoferowania; zwłaszcza że pierwsze planowe nasadzenia wykonano tu już w połowie XIX wieku. Labirynt doceniają także zwierzęta, nietrudno spotkać tutaj sarnę, dzika, lisa lub jeża, choć najczęściej trafiają się poczciwe ślimaki oraz żaby.

Najwyższe piętro przyrodniczej budowli Suchogórskiego Labiryntu Skalnego zajmują buki, brzozy, robinie akacjowe, klony, lipy oraz jawory, choć i drzew iglastych znajdziemy tutaj sporo, zwłaszcza sosny, modrzewia i świerka. Przyrodniczą gwiazdą jest tutaj leczniczy dziewięćsił bezłodygowy znany turystom beskidzkim; roślina bardzo charakterystyczna, należąca do rodziny astrowatych. Dziewięćsił dziwić w tym miejscu nie powinien: lubi on zasadowe gleby typowe dla występowania dolomitu. Naturalny zielnik reprezentują także dziurawiec zwyczajny, babka lancetowata czy krwawnik pospolity. Kolekcję uzupełniają: przetacznik ożankowy, lepnica rozdęta, komonica zwyczajna, jastrzębca kosmaczka czy chaber łąkowy.

Choć SLS aspiruje do miana najważniejszych punktów na turystycznej mapie Bytomia, łatwo tu o rozczarowanie. Nieuważny rowerzysta uderzy się w głowę (poziomo rosnące konary czasem znajdują się bardzo nisko), kierowca może narzekać na trudności z zaparkowaniem (zwłaszcza przy ulicy Prywatnej, choć przy Alfreda Wodczaka też mogą być problemy), ktoś kto widział „Błędne Skały” pod Kłodzkiem uzna to miejsce za mało widowiskowe. Wiele krytycznych uwag zbierał czerwony szlak wytyczany często na wątłych drzewkach; zdaniem wielu osób czasem się urywa i następnego znaku trzeba długo szukać. Bytomskiemu labiryntowi nie da się jednak odmówić uroku i choć wygodny park na pewno to nie jest, warto zapoznać się z tym przemysłowo – przyrodniczym świadectwem historii.

Strona wykorzystuje pliki cookies