Górny Śląsk - ciekawe obiekty - warto zobaczyć - BIERUŃ: SANKTUARIUM ŚW. WALENTEGO

SANKTUARIUM ŚW. WALENTEGO w BIERUNIU

MOC ŚWIĘTEGO WALENTEGO

Patron zakochanych, epileptyków oraz nerwowo chorych cieszy się w Bieruniu najwyższym szacunkiem. Kiedy na początku 2004 odbywały się uroczystości ustanowienia świętego Walentego patronem miasta, procesja między dwoma bieruńskimi kościołami (św. Bartłomieja i św. Walentego) była tak długa, że nim wszyscy wierni wyszli z pierwszej świątyni, czołówka znajdowała się już obok drugiej. Cztery lata później odsłonięto pomnik świętego, na początku roku 2015 drewniany kościółek pod jego wezwaniem podniesiono do godności sanktuarium. O tytuł ten mieszkańcy Bierunia starali się 40 lat –  aż do pomyślnej decyzji wydanej przez Watykan (Kongregację do Spraw Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów). Znany jest współczesny przypadek pewnego obywatela Wielkiej Brytanii, który w bieruńskiej świątyni zwrócił się do patrona z prośbą o uczucie konkretnej kobiety; modlitwa (mimo iż mężczyzna ten był anglikaninem) została wysłuchana.

Kult św. Walentego w mieście ma jednak prawdopodobne źródła nie w domenie miłosnej, lecz w tej związanej z chorobami. Jedna z teorii głosi, iż w połowie XVI wieku - po wykopaniu grobli i dużych stawów - Bieruń został w znacznym stopniu odizolowany od reszty świata. Zawierane w wąskiej społeczności małżeństwa miały w rezultacie doprowadzić do masowych chorób - także epilepsji, w której pomagał święty Walenty.  Świętemu przypisuje się również cud uchronienia mieszkańców miasta przed epidemią cholery w 1831 roku – dziwnym zrządzeniem choroba, dziesiątkując znaczną część kontynentu, ominęła Bieruń.


 

KOŚCIÓŁ ZAPASOWY

Inne wyjaśnienie mówi o roli przykościelnego cmentarza, który przed wiekami służył grzebaniu osób niegodnych pochówku w głównej nekropolii. Do owych niegodnych zaliczano nie tylko samobójców, ale i umysłowo chorych, z konieczności chowano tu także ofiary epidemii. Od niepamiętnych czasów miasto miało dwa kościoły: choć obydwa znajdują się dziś w ścisłym centrum, dokumenty parafialne sprzed wieków określają budowlę pod wezwaniem św. Walentego jako świątynie za miastem. W pewnym sensie był to obiekt zapasowy: gdy w wielkim pożarze z 1677 roku płomienie strawiły kościół św. Bartłomieja, na trzy lata wszystkie msze przeniesiono do św. Walentego. Podobnie rzecz się miała w roku 1845 -  wtedy także spłonęły zarówno kościół z plebanią, jak i ratusz. Ogień nie omijał także drewnianego „Walencinka” - jak pieszczotliwie nazywają swoją świątynie bierunianie. Ostatni, najbardziej chyba bolesny pożar miał tu miejsce w 1972 roku po podpaleniu przez siedemnastoletniego, przyjezdnego piromana.

Nie zachowały się niestety żadne świadectwa mówiące o dacie konsekracji drewnianego kościoła, wiadomo jedynie, iż wspomniany w dokumentach został po raz pierwszy w roku 1628 (sprawozdanie ewangelickiego dziekana z Pszczyny - Johanna Hoffmanna). Przypuszcza się, że "Walencinka" zbudowano w latach 1598 – 1628, choć kruchty dorobił się on dopiero w roku 1845, wyryta na belce i dobrze widoczna data 1725 jest pamiątką dużego remontu. Najstarszymi częściami świątyni są zakrystia, prezbiterium oraz nawa.


 


 


 

RELIKWIE I OBRAZY

Nad nawą ulokowano wieżyczkę o przekroju sześciokątnym, dwuspadowy dach pokryto gontem, więźbę specjaliści określają jako storczykową. W 1799 roku dębowe bale, na których spoczywała cała konstrukcja zamieniono na podbudowę z kamienia widoczną do dziś. Specjalny dokument z 1961 roku potwierdza autentyczność przechowywanych w kościółku relikwii św. Walentego: zawiera je krucyfiks oraz mensa ustawiona przed barokowym ołtarzem. Relikwie świętego posiadają w naszym kraju także Jasna Góra, Kraków, Lublin, Poznań, Chełmno, Łomża oraz Rudy Raciborskie. Sam ołtarz pochodzi z pierwszej połowy XVIII wieku i zawiera aż dwa wizerunki patrona świątyni - pierwszy z obrazów (namalowany w 1722 roku) uznawany jest za cudowny, drugi - autorstwa przedstawiciela artystycznej rodziny Nygów - Jana (starszego) powstał w początkach XX wieku na zamówienie burmistrza. Włodarz miasta poprzez ufundowanie dzieła dziękował za uzdrowienie córeczki - to dlatego obraz przedstawia świętego Walentego przywracającego wzrok dziewczynce. Do dziś zachowały się w kościele wota złożone przez wiernych.

Tytuł sanktuarium należy się bieruńskiemu kościołowi nie tylko ze względu na wolę mieszkańców; już w XVII wieku do miejsca tego udawały się liczne pielgrzymki wiernych dotkniętych chorobami. Obiekt miał i gorsze lata - na początku XX wieku poważnie rozważano możliwość rozebrania go i zbudowania w tym miejscu nowej, murowanej świątyni. Tak się na szczęście nie stało, zaś decyzja z 1929 roku o objęciu go ochroną prawną jako zabytku zagwarantowała mu dalsze istnienie. Dziś - zabezpieczony instalacjami przeciwpożarowymi i antywłamaniowymi - cieszy oczy wiernych, turystów, zwłaszcza zaś nowożeńców, dla których ślub u św. Walentego stanowi gwarancję szczęśliwego pożycia małżeńskiego.

Podpis po zwyczajowymi życzeniami na walentynkowej kartce: "Twój Walenty" czy "Twoja Walentynka" - zgodnie z przekazem pochodzi od samego świętego, który przebywając w więzieniu zakochał się w niewidomej (i uzdrowionej przez niego) córce strażnika. Dzień przed swoją egzekucją Walenty miał napisać do ukochanej list, który zakończył słowami "od Twojego Walentego". Jest on patronem zakochanych także z innego powodu: opowiedział się po ich stronie udzielając wbrew cesarskiemu zakazowi ślubów młodym legionistom. Święty męczennik Kościoła żył w III wieku i był biskupem Terni - miasta położonego około 100 kilometrów od Rzymu; miał wykształcenie lekarskie. Zwyczajowo świętego Walentego artyści ukazują z kielichem w lewej dłoni, mieczem w prawej, ubranego w strój biskupi. Częstym motywem jest przedstawianie go w chwili uzdrawiania osoby niewidomej lub dotkniętej padaczką.

Strona wykorzystuje pliki cookies